Autyzm i nieubłagane prawa ewolucji mózgu
Oksfordzcy uczeni dowodzą, że stosunkowo wysoki wskaźnik zaburzeń ze spektrum autyzmu u ludzi wynika z „ogólnej zasady ewolucji neuronalnej”. Czyli upraszczając solidnie, jest to koszt, jaki zapłaciliśmy za niebywały neurorozwój, jaki wykazał w toku swej historii nasz gatunek. Szokujące?
Przywykliśmy – ci, co uznają teorię ewolucji za wyjaśnienie, dlaczego i mniej więcej jak rozwijało się życie na Ziemi – wspierać się w codziennym myśleniu przekonaniem, że „przetrwają najlepiej przystosowani”. Jest ono proste do zapamiętania, ale nieco trudniejsze do przyjęcia – dlaczego bowiem miałyby się nadal utrzymywać w populacji dysfunkcje i nienormatywności, skoro niosący je ludzie są najczęściej gorzej przystosowani? Ewolucja szlifuje podstawowo konkretne zestawy genetyczne opakowane w komórki tworzące organizmy w ten sposób, że organizmy przez nią wyselekcjonowane zostawiają więcej płodnego potomstwa – ich genetyczny format utrwala się w populacji. Jak zatem doszło do tego, że częstość występowania zaburzeń ze spektrum autyzmu wynosi według szacunków WHO 1 proc. globalnej populacji – w UE to jest 1-2 proc., w USA 3,2 proc. Gdzie tu przewaga?
Pomińmy chwilowo istniejący system opieki nad chorymi i niepełnosprawnymi, a także nad osobami ze zdiagnozowanym autyzmem, który rozwinęły w ten czy inny sposób wszelkie ziemskie cywilizacje, który mniej lub bardziej osłabia mechanikę działania nagich ewolucyjnych mechanizmów. Pomińmy też, bo to skomplikowane, że poza „brutalnym” doborem naturalnym jest jeszcze kilka bocznych mechanizmów (jak dryf genetyczny), które pozwalają rzadkim czy niekoniecznie...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
